<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186</id><updated>2011-12-06T02:13:15.068+01:00</updated><category term='reklama'/><category term='Szwecja'/><category term='Internet'/><category term='lajf'/><category term='piractwo'/><category term='Turcja'/><category term='policja'/><category term='Japonia'/><category term='cyberpunk'/><category term='VR'/><category term='Francja'/><category term='Polska'/><category term='AR'/><category term='Australia'/><category term='Niemcy'/><category term='gry'/><category term='cenzura'/><category term='terroryzm'/><category term='twitter'/><category term='polityka'/><category term='DRM'/><category term='idoru'/><category term='anime'/><category term='fun'/><category term='film'/><category term='wolna informacja'/><category term='NintendoDS'/><title type='text'>Netropolia</title><subtitle type='html'>Opór jest bezcelowy</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>27</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-352176006692952175</id><published>2009-12-28T12:26:00.004+01:00</published><updated>2009-12-28T13:14:54.800+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Japonia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AR'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='anime'/><title type='text'>Reklama rozszerzona</title><content type='html'>Promocja produktów oparta na marketingu wirusowym i ARG (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;alternate reality game&lt;/span&gt; - gra rzeczywistości alternatywnej) znana jest od dobrych kilku lat. Wystarczy wspomnieć takie projekty jak &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/The_Beast_%28game%29"&gt;The Beast&lt;/a&gt; czy chyba szerzej znane &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/I_Love_Bees"&gt;I Love Bees&lt;/a&gt;, promujące grę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Halo 2&lt;/span&gt;. Wykorzystanie ARG to fajny pomysł, który przy stosunkowo niskich nakładach finansowych świadczy o zainteresowaniu odbiorcami - podsyca zainteresowanie i dodaje smaczku, pozwalając wszystkim geekom podskakiwać w fotelach z niecierpliwości. Oczywiście Japończykom to nie wystarczyło. Ponieważ &lt;span style="font-style: italic;"&gt;augmented reality&lt;/span&gt; (AR, rzeczywistość rozszerzona) to najnowszy temat na punkcie którego można dostawać obsesji, postanowili skorzystać z aktualnych możliwości technologicznych i wykorzystać AR do reklamowania serii anime.&lt;br /&gt;AR to nie nowy pomysł, ale jak to w przypadku wielu takich pomysłów bywa, musiał odczekać swoje, występując jako futurystyczna dekoracja w książkach science fiction, zanim stało się technologicznie możliwe wprowadzenie go w życie. Polega na wirtualnym uzupełnieniu rzeczywistości fizycznej. Aplikacja, którą wykorzystali Japończycy nazywa się pin@clip i jest napisana na iPhone'a i iPoda Touch. Korzysta z kamery, GPS, sensorów ruchu i kompasu. Po uruchomieniu aplikacji można skierować ją w dowolną stronę, żeby uzyskać obraz otoczenia na ekranie. Następnie aplikacja wzbogaca obraz o odpowiednie tagi - informacje, które wyświetlają się we właściwych miejscach. W przypadku promocji anime &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dennō Coil&lt;/span&gt; mają postać komiksowych chmurek, które wyświetlają informacje związane z serią - na przykład gdzie można kupić promocyjne gadżety. W gruncie rzeczy, jest to więc coś w rodzaju zhipertekstualizowania rzeczywistości. Ma to sporo sensu, bo sama seria anime porusza wątki związane z AR, umieszczając bohaterów w podwójnej rzeczywistości - fizycznej, oraz rozszerzonej.&lt;br /&gt;Ta sama aplikacja zostanie wykorzystana również w innej kampanii reklamowej - anime &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Doreamon: Nobita's Great Merman Sea Battle&lt;/span&gt;. Podczas tej kampanii na ekranie iPhone'a lub iPoda Touch będzie można zobaczyć Tokio pod wodą, oraz wyszukiwać odpowiednie miejsca, które pozwolą na przedpremierowe podejrzenie fragmentów filmu.&lt;br /&gt;Obie kampanie będą działać wyłącznie na terenie Tokio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło: &lt;a href="http://www.animenewsnetwork.com/news/2009-12-24/denno-coil-gets-japan-1st-augmented-reality-campaign"&gt;animenewsnetwork.com&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-352176006692952175?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/352176006692952175/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=352176006692952175' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/352176006692952175'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/352176006692952175'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2009/12/reklama-rozszerzona.html' title='Reklama rozszerzona'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-6537748565189670435</id><published>2009-12-21T12:38:00.004+01:00</published><updated>2009-12-21T12:58:45.384+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DRM'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niemcy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piractwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>minus jeden wymiar Avatara</title><content type='html'>Podczas premiery "Avatara" w wersji 3D w Niemczech, w niektórych kinach nie odbyła się projekcja "Avatara". Wina leży po stronie DRM. Wygląda na to, że film był zabezpieczony tak dobrze, że nawet uprawnione do tego placówki i osoby nie były w stanie poradzić sobie z rozkodowaniem filmu. Widzom zaproponowano rezygnację z jednego wymiaru i obejrzenie seansu w 2D lub zwrot pieniędzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DRM znany jest z tego, że wkurza i zebrał już wystarczającą ilość komentarzy od użytkowników mediów. To sprytna, oparta na kryptografii, metoda zabezpieczania mediów elektronicznych przed wykorzystaniem w sposób sprzeczny z intencjami wydawcy. W efekcie bywa, że gry nie nadają się do grania (jak to było w przypadku niektórych publikacji Electronic Arts) a właściciel płyty audio nie może zgrać jej na swój przenośny odtwarzacz. Nic dziwnego, że nawet przeciętnego użytkownika mediów może to doprowadzić do szału. Fanów, którzy od tygodni czekali na premierę "Avatara", prawdopodobnie trafił szlag. Wydaje się zrozumiałe, że producenci i dystrybutorzy pragną zabezpieczyć swoje dane przed kradzieżą, ale może powinni zastanowić się nad tym, co jest ważniejsze - zabezpieczenie danych czy udostępnianie ich tym, którzy uczciwie za nie zapłacili?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło: &lt;a href="http://technologie.gazeta.pl/technologie/1,82008,7382760,DRM_uniemozliwil_premiere__Avatara_.html"&gt;gazeta.pl&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-6537748565189670435?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/6537748565189670435/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=6537748565189670435' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/6537748565189670435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/6537748565189670435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2009/12/minus-jeden-wymiar-avatara.html' title='minus jeden wymiar Avatara'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-1678669325974716603</id><published>2009-12-15T20:10:00.000+01:00</published><updated>2009-12-15T20:10:00.203+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cenzura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wolna informacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Australia'/><title type='text'>Australia bez przemocy</title><content type='html'>Prawicowi Australijczycy chyba znaleźli w Internecie coś, co im się nie spodobało, bo wpadli na pomysł ocenzurowania Internetu. Planowane jest blokowanie stron zawierających przemoc i dziecięcą pornografię. Lista takich stron tworzona byłaby przez specjalną komisję na podstawie zażaleń składanych przez samych użytkowników Internetu. Ponadto providerzy mieliby dostawać specjalne dofinansowanie, gdyby chcieli wprowadzać w swoich sieciach dodatkowe filtry. To na razie (na szczęście!) tylko projekt. Przede wszystkim zastanawia zasadność wydawania pieniędzy na takie akcje - w końcu kto chce, ten i tak znajdzie i nawet nie będzie się musiał w tym celu zmęczyć. Możliwe więc, że projekt odpadnie w głosowaniu, które ma się odbyć w sierpniu 2010 roku. Niemniej konkurs na to, która z tak zwanych zachodnich demokracji wprowadzi cenzurę Internetu, został rozpoczęty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło: &lt;a href="http://www.google.com/hostednews/afp/article/ALeqM5gOyBuFcXLIa4xRjGdIo8nXZLKLYQ"&gt;Google news&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-1678669325974716603?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/1678669325974716603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=1678669325974716603' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/1678669325974716603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/1678669325974716603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2009/12/australia-bez-przemocy.html' title='Australia bez przemocy'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-8810104240825390745</id><published>2009-12-15T10:33:00.001+01:00</published><updated>2009-12-15T11:21:20.771+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Australia'/><title type='text'>Rząd 2.0</title><content type='html'>Podczas gdy &lt;a href="http://netropolia.blogspot.com/2009/12/czy-napoleon-tez-baby-sie-internetu.html"&gt;francuscy politycy wpadają w panikę&lt;/a&gt;, gdy źle się o nich mówi w Internecie i walczą z problemem za pomocą pozwów o zniesławienie, rząd australijski wpadł na lepszy pomysł. Zażądał raportu na temat nowych technologii komunikacyjnych i wywnioskował z niego, że zamiast z nimi walczyć lub uważać je za stratę czasu, lepiej jest je wykorzystać. Zdumiewające, ale z raportu wynika, że korzystanie z dobrodziejstw Web 2.0 owocuje wsparciem i konstruktywnymi uwagami, oraz możliwością przedyskutowania nowych pomysłów. Wszystkie agencje publiczne są więc teraz zachęcane do intensywnego korzystania z możliwości komunikacyjnych Internetu, takich jak poczta dostępna z poziomu przeglądarki, komunikatory, możliwość dzielenia dokumentów, a nawet Facebook, blogi i Twitter.&lt;br /&gt;Szczytna idea, szczególnie, że podobno pracujący nad raportem pracownicy nie mieli dostępu do komunikatorów, choć z pewnością przydałyby im się w pracy. A na apel o wykorzystanie serwisów społecznościowych jeden z pracowników rządowych odparł, że pomysł może i dobry, ale tam gdzie on pracuje, korzystanie z Facebooka, Twittera i YouTube jest zabronione...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło: &lt;a href="http://www.news.com.au/breaking-news/australia-tells-its-bureaucrats-to-get-tweeting/story-e6frfku0-1225808290815"&gt;news.com.au&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-8810104240825390745?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/8810104240825390745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=8810104240825390745' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/8810104240825390745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/8810104240825390745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2009/12/rzad-20.html' title='Rząd 2.0'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-8353776932037635892</id><published>2009-12-14T21:42:00.004+01:00</published><updated>2009-12-28T14:14:29.606+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lajf'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szwecja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Życie po śmierci...</title><content type='html'>...to temat na długie dyskusje. Można spierać się o to, czy jest czy go nie ma, a jeśli jest - to jak wygląda. Powiem wam, jak wygląda. Gdy ktoś umiera, jego konto pocztowe nadal odbiera wiadomości, blog nadal trwa w sieci i wszystkie linki są aktywne; kiedy ktoś umiera nie znika magicznie z listy kontaktów twittera czy blipa a na facebooku wciąż można pisać do niego wiadomości, podczas gdy system zachęca do dodania go do przyjaciół lub odświeżenia kontaktu.&lt;br /&gt;Niektóre firmy zajmujące się organizacja pogrzebów podejmują się też wysyłania maili informujących o zgonie do wszystkich zapamiętanych w książce adresowej - czynność, która dla najbliższych może okazać się zbyt trudna. Ktoś w Szwecji poszedł jednak po rozum do głowy i stworzył projekt &lt;a href="http://www.mywebwill.com/"&gt;My Webwill&lt;/a&gt;, którego celem jest wypełnić wolę zmarłego dotyczącą wszystkich aspektów jego działalności internetowej.  Serwis, którego próbna wersja zaczyna działać w Szwecji i Stanach Zjednoczonych w tym miesiącu, ma umożliwić użytkownikom stworzenie wirtualnego testamentu. Podstawowa wersja konta jest darmowa i obejmuje deaktywację do 10 kont internetowych oraz powiadomienie do 5 adresów mailowych. Bardziej złożone instrukcje można wydać, jeśli wykupi się konto płatne. Podczas konstruowania internetowego testamentu należy oczywiście podać wszystkie niezbędne loginy i hasła. Poinformowane o zgonie, My Webwill skorzysta z tych informacji, żeby zalogować się na odpowiednie konta i wypełnić wolę zmarłego.&lt;br /&gt;Po wstępnych testach w Szwecji i USA w tym miesiącu, My Webwill ma zacząć działać pełną parą na początku przyszłego roku, rozszerzając zasięg na Wielka Brytanię i Niemcy. Twórcy serwisu planują rozszerzyć działalność na kolejne kraje w maju 2010 roku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-8353776932037635892?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/8353776932037635892/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=8353776932037635892' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/8353776932037635892'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/8353776932037635892'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2009/12/zycie-po-smierci.html' title='Życie po śmierci...'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-3124003218112508336</id><published>2009-12-13T22:20:00.005+01:00</published><updated>2009-12-14T22:29:17.501+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wolna informacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francja'/><title type='text'>Czy Napoleon też bałby sie internetu?</title><content type='html'>"Internet jest zagrożeniem dla demokracji" - powiedział w wywiadzie radiowym Jean-François Copé, marszałek francuskiego sejmu. Podejrzewam, że nie tylko mnie to śmiałe stwierdzenie wprowadziło w stan najwyższego zdumienia. Okazuje się jednak, że Copé ma swoje powody. Członkowie francuskiego rządu borykają się bowiem z uczuciem głębokiego zmieszania, skrępowania i zawstydzenia w związku z komentarzami jakie na ich temat pojawiają się w Internecie. Okazało się (niespodzianka!), że informacje dotyczące działań poszczególnych polityków a także niektóre ich wypowiedzi, są publikowane w Internecie i że czytelnicy (o zgrozo) wypowiadają się na ich temat, w tym także niepochlebnie. W związku z tym pan Copé martwi się, że korzystanie z Internetu przyczynia się do powstawania i rozpowszechniania błędnych informacji.&lt;br /&gt;Okazuje się, że nie tylko pan Copé martwi się tą sprawą. New York Times w &lt;a href="http://www.nytimes.com/2009/12/13/world/europe/13paris.html?_r=1"&gt;artykule poświęconym temu tematowi&lt;/a&gt; podaje przykład pani Broueilh, która wyłapała nieścisłość w wypowiedzi Nadine Medano, francuskiej sekretarz stanu. Pani Broueilh zostawiła więc komentarz pod nagraniem w którym w dość niefortunnym doborze słów nazwała Medano kłamcą. Podpisała się pseudonimem, więc bardzo się zdziwiła gdy zadzwoniła do niej policja i została oskarżona o zniesławienie członka rządu. Nadine Medano, bliski współpracownik Sarkozy'ego, zażądała ujawnienia numeru IP pani Broueilh, uzyskała jej dane osobiste i tym samym była w stanie oskarżyć ją o zniesławienie.&lt;br /&gt;Wstrząśnięci ilością negatywnych komentarzy w internecie, członkowie francuskiego rządu podjęli wiele podobnych działań. To taka kontrofensywa, w odpowiedzi na podstępne uderzenie Internetu.&lt;br /&gt;Henri Guaino, jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Sarkozy'ego, jest przerażony tym, że każdy jego ruch i każde jego słowo jest śledzone i oceniane. Internet pozbawia polityków towarzyszącego im dotąd niezmiennie nimbu świętości. Przestają być klasą niedotykalną i schodzą z piedestału na ziemię, gdzie muszą mierzyć się z ludźmi, którymi rządzą. Przestrzeń pomiędzy politykiem a obywatelem się zmniejsza. Pan Guaino nie uważa, żeby było to słuszne. Pan Guaino się boi.&lt;br /&gt;W starciu francuscy politycy - Internet można odnotować przynajmniej jedno zwycięstwo dla tych pierwszych. Pani Broueilh nie zostawia już komentarzy pod filmikami w Internecie. Tyczasem, według New York Times, prezydent Sarkozy codziennie dostaje raport dotyczący tego, o czym i co mówi się w Internecie. Dzięki temu jego biuro ma być w stanie odpowiednio zareagować w przypadku komentarzy wyrażanych niewystarczająco dyplomatycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło: &lt;a href="http://www.nytimes.com/2009/12/13/world/europe/13paris.html?_r=1"&gt;NYTimes&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-3124003218112508336?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/3124003218112508336/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=3124003218112508336' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/3124003218112508336'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/3124003218112508336'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2009/12/czy-napoleon-tez-baby-sie-internetu.html' title='Czy Napoleon też bałby sie internetu?'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-4755838385256851703</id><published>2009-12-04T09:40:00.003+01:00</published><updated>2009-12-14T22:28:10.721+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piractwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wolna informacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>arr! pirates!</title><content type='html'>O piractwie w Internecie pisało się już wiele, żeby nie powiedzieć - do obrzydzenia. Nic z tego nigdy nie wynika. Wiadomo, że media, jako producenci informacji, są przeciw, a to one wszak dyktują, co trafi do sfery publicznej dyskusji, a co nie. Artyści są podzieleni, z czego większość w ogóle nie wydaje się nad tym zastanawiać. Piraci zaś są oczywiście za piraceniem. Nie zapowiada się, żeby w tym podziale sił coś się zmieniło. Jednak co innego własne zdanie, a co innego jawna niesprawiedliwość.&lt;br /&gt;Magazyn &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Metro&lt;/span&gt; ogłosił konkurs na vlepkę dotyczącą tematyki piractwa. Vlepka miała opowiadać się po jednej ze stron, czyli być albo antypiracka, albo propiracka. Zgłosiło się około setki uczestników i zdecydowana większość przysłała projekty w duchu antypirackim. Nie wnikam w to, czy to dlatego, że tak rozkładają się głosy w społeczeństwie, czy po prostu co rozsądniejsze osoby uznały, że propirackie vlepki i tak nie mają szans na wygraną. Dość, że jury wyłoniło kilku zwycięzców z kategorii vlepek antypirackich, po czym odmówiło przyznania nagród w kategorii vlepek propirackich. Cytacik:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;- Spakowałbym je i odesłał rodzicom autorów, żeby sobie uświadomili, jak bardzo zagubione są ich dzieci - mówił wprost Adam Radoń. Jego zdaniem, ściągający niesłusznie zyskali romantyczne miano piratów. - To złodzieje, przestępcy. Nie mogę oceniać, czy ich vlepki są ładne, bo to tak, jakby oceniać, czy morderca zabił ładnym czy brzydkim nożem.&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Metro&lt;/span&gt; zachowało dość przyzwoitości, żeby wyróżnić zgodnie ze swoim zobowiązaniem również twórców vlepek propirackich, ale wstrzymało się od przyznania głównej nagrody. Szanownemu jury można zaś przypomnieć, że praworządność, jeśli szczera, powinna być konsekwentna. Niespodzianka: przyklejanie vlepek w większości miejsc publicznych jest nielegalne. To jak? Zaśmiecać przestrzeń publiczną można, a ściągać z Internetu nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.emetro.pl/emetro/1,85652,7321028,Nagradzamy_za_vlepianie.html"&gt;Artykuł w Metrze na temat konkursu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bonus track:&lt;br /&gt;Żeby zrównoważyć histerię Kazika, &lt;a href="http://www.emetro.pl/emetro/1,85652,7101974,Nergal__idzcie_i_sciagajcie.html"&gt;"Idźcie i ściągajcie", mówi Nergal&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-4755838385256851703?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/4755838385256851703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=4755838385256851703' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/4755838385256851703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/4755838385256851703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2009/12/arr-pirates.html' title='arr! pirates!'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-2248551603221473133</id><published>2009-12-01T09:41:00.007+01:00</published><updated>2009-12-14T22:28:24.740+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wolna informacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Turcja'/><title type='text'>Turecki Internet Narodowy</title><content type='html'>Jestem właśnie w trakcie czytania "Cyberii", w której Rushkoff tłumaczy, że siła Internetu w gruncie rzeczy polega na jego wspólnotowości, na umożliwieniu komunikacji tak uniwersalnej jak to tylko współcześnie możliwe - bez ograniczeń geograficznych, czasowych, wiekowych, związanych ze statusem społecznym, narodowością, etc. Ale "Cyberia" ukazała się w 1994 roku, piętnaście lat temu. Dzisiaj dla odmiany miałam okazję przeczytać o działaniach tureckiego rządu, planującego swoiste unarodowienie Internetu. Całość artykułu do przeczytania &lt;a href="http://www.worldbulletin.net/news_detail.php?id=50543"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. W skrócie:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Turcja pracuje nad własną wyszukiwarką internetową&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Rząd turecki planuje przyznać każdemu obywatelowi bez wyjątku konto e-mailowe, wliczając w to niemowlęta. Mają nawet pojawić się nowe certyfikaty urodzin, które będą zawierały specjalne pole na adres e-mail.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;Uzasadnienie jest następujące: korzystając z wyszukiwarek i kont mailowych na serwerach znajdujących się poza Turcją, użytkownicy przesyłają za granicę duże ilości informacji, co może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju. Poza tym, nieszczęśni Turcy borykają się z problemami związanymi z językiem opartym na alfabecie zupełnie innym niż angielski, na którym to bazuje większość wyszukiwarek.&lt;br /&gt;Przez mniej więcej dwie nanosekundy podobał mi się pomysł obdarzenia każdego obywatela łaską Internetu w postaci dziesięcio-gigabajtowego konta. Potem mi przeszło.&lt;br /&gt;W swoim &lt;a href="http://neteffect.foreignpolicy.com/posts/2009/11/30/turkey_tests_new_means_of_internet_control"&gt;komentarzu dla Foreign Policy&lt;/a&gt;, Morozov grzmi, że jedynym, co stoi za działaniami tureckiego rządu to próba przejęcia kontroli. Google, jak wiadomo, jest duże a zatem niezbyt skłonne do negocjacji. Dużo łatwiej kontrolować lokalne, małe wyszukiwarki czy serwisy mailowe. A gdy wyszukiwarka i konta należą do państwa - to dopiero wygoda! I chociaż ciężko wyobrazić sobie, że jakas lokalna w założeniu wyszukiwarka miałaby pobić Google, dowodzący projektem Tayfun Acarer może mieć rację gdy mówi, że turecką wyszukiwarką będą zachwycone również inne kraje muzułmańskie. Dlaczego? Bo będą w nią wpisane wzory kulturowe świata islamu, podsumowane zgrabnie jako "better editorial judgment" (lepsza ocena zawartości), co w gruncie rzeczy sprowadza się do tego, że wyszukiwarka będzie wiedziała, jakie strony ma omijać podając wyniki wyszukiwania. Biorąc pod uwagę różnice kulturowe i zachowawczy charakter większości krajów muzułmańskich, zaopatrzona w odpowiednie filtry wyszukiwarka rzeczywiście ma szanse powodzenia. Szczególnie, że większość użytkowników nie zastanawia się nad tym, jakiej wyszukiwarki czy konta używa. Korzystają z tego, co jest pod ręką. A za to, co sie pod ich ręką znajdzie, odpowiadają dobre akcje marketingowe i pieniądze. Jak by na to nie spojrzeć, utopijnej Cyberii to nie przypomina. Ciekawe kiedy zaczną powstawać rasowe kawałki Internetu? I jak by wyglądał Polski Internet Narodowy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-2248551603221473133?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/2248551603221473133/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=2248551603221473133' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/2248551603221473133'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/2248551603221473133'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2009/12/turecki-internet-narodowy.html' title='Turecki Internet Narodowy'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-3846067006341851899</id><published>2009-11-26T09:13:00.006+01:00</published><updated>2009-12-14T22:25:58.190+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='NintendoDS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='idoru'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cyberpunk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Japonia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='VR'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>Idoru</title><content type='html'>W 1997 roku William Gibson opublikował powieść &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Idoru&lt;/span&gt;. Jeden z jej bohaterów, podstarzały rockman Rez, pragnął poślubić swoją ukochaną, Rei Toei. Sprawa byłaby prosta, gdyby nie fakt, że Rei Toei nie była człowiekiem, ale wirtualną gwiazdą, tytułową idoru, stworzoną i istniejącą wyłącznie w rzeczywistości wirtualnej.&lt;br /&gt;Japończycy podejmowali kilka prób stworzenia takich postaci. Miały swoje piosenki, teledyski, programy w telewizji. Zwykle jednak okazywało się, że współczesne możliwości technologiczne są niewystarczające lub zbyt drogie, żeby tego typu projekt utrzymać przy życiu przez dłuższy okres czasu.&lt;br /&gt;Okazuje się jednak, że tak wyrafinowane środki nie są potrzebne. Do stworzenia dobrej postaci z którą identyfikować się będą tłumy, nie potrzeba nawet animacji 3D. Japończycy wiedzą o tym lepiej od kogokolwiek innego - na tej koncepcji opierają się wszystkie japońskie gry randkowe. Tysiące &lt;span style="font-style: italic;"&gt;otaku&lt;/span&gt; obsesyjnie grają i zbierają wszelkie możliwe materiały powiązane z grą i aktualną ukochaną bohaterką. Ale obsesyjne oglądanie grafik postaci, pisanie fanficów i spędzanie bezsennych nocy na graniu to jedno, a prawdziwe oddanie i wirtualna monogamia to drugie. Technologia nadal nie pozwala na ostateczne splecenie wirtualnego z rzeczywistym. Ale tam gdzie zawodzi technologia, pomaga miłość. Chociaż brzmi to tkliwie i abstrakcyjnie, tak właśnie rozumował niejaki Sal9000, który w ostatnią niedzielę, 22 listopada 2009 roku, poślubił Nene Anegasaki, bohaterkę gry &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Love Plus&lt;/span&gt; na Nintendo DS.&lt;br /&gt;Nene wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/Sw49EIM_MmI/AAAAAAAAAT4/lEb-LfHvwi4/s1600/nene_1530375c.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 250px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/Sw49EIM_MmI/AAAAAAAAAT4/lEb-LfHvwi4/s400/nene_1530375c.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408327343649272418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ceremonię zaślubin można było oglądać w Internecie. Wszystko odbyło się jak należy, łącznie z toastami wzniesionymi zarówno przez prawdziwego przyjaciela pana młodego jak i wirtualną przyjaciółkę panny młodej. Nie jestem pewna, jak rozwiązano problem rzucania bukietem.&lt;br /&gt;Skrócony reportaż z ceremonii:&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/hsikPswAYUM&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/hsikPswAYUM&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="340" width="560"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;a class="kznobrbboxspegmugmnq" href="http://www.youtube.com/v/hsikPswAYUM&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.boingboing.net/2009/11/24/footage-from-the-fir.html"&gt;Więcej informacji na Boing Boing, oczywiście&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji - wszystkiego najlepszego dla młodej pary!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-3846067006341851899?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/3846067006341851899/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=3846067006341851899' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/3846067006341851899'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/3846067006341851899'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2009/11/idoru.html' title='Idoru'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/Sw49EIM_MmI/AAAAAAAAAT4/lEb-LfHvwi4/s72-c/nene_1530375c.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-2600551964019262129</id><published>2009-11-24T10:10:00.004+01:00</published><updated>2009-12-14T22:24:46.207+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='policja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twitter'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>tweet tweet</title><content type='html'>Założę się, że tego akurat nikt się nie spodziewał. All Things Digital, jeden z działów The Wall Street Journal donosi o przypadku człowieka aresztowanego za nie używanie twittera. Jeden z organizatorów koncertu został poproszony o odwołanie występu nastoletniej gwiazdy i rozpędzenie tłumu, który zrobił się zbyt agresywny. Dokładny opis sprawy &lt;a href="http://mediamemo.allthingsd.com/20091122/heres-a-first-man-arrested-for-not-using-twitter/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Jest o tyle zabawna, że&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;nieszczęsny człowiek twittera użył zgodnie z pomysłem policji, tyle, że za późno&lt;/li&gt;&lt;li&gt;jak słusznie zauważa Peter Kafka, nawet twitter nie da rady gdy tłum szaleje&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;Co jest jednak ciekawe, to fakt, że przedstawiciele policji w ogóle wpadli na pomysł skorzystania z tej platformy. Po pierwsze - musieli doskonale zdawać sobie sprawę z jej istnienia. Po drugie - musieli też zdawać sobie sprawę z zasięgu jej działania i wierzyć w powodzenie akcji. Podejrzewam, że większość osób w tłumie o którego rozpędzenie chodziło rzeczywiście odebrała wiadomość z twittera za pomocą telefonu. Inna sprawa, że prawdopodobnie nie myśleli o sprawdzaniu wiadomości.&lt;br /&gt;Teraz czekam, aż polskie służby porządkowe zaczną wysyłać blipy do pseudokibiców. "Proszę się rozejść! Opór jest bezcelowy!"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-2600551964019262129?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/2600551964019262129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=2600551964019262129' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/2600551964019262129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/2600551964019262129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2009/11/tweet-tweet.html' title='tweet tweet'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-3377710896997104110</id><published>2009-11-17T08:13:00.003+01:00</published><updated>2009-12-28T14:15:54.711+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fun'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Zdrastwuj, ja Neo!</title><content type='html'>Film &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Matrix&lt;/span&gt; oprócz nowych modeli telefonów i okularów przeciwsłonecznych dał światu jeszcze powszechna świadomość koncepcji filozoficznej, opierającej się na założeniu, że rzeczywistość wokół nas, choć może dać nam w łeb, niekoniecznie musi być prawdziwa. Sama koncepcja jednak znacznie poprzedza &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Matrixa&lt;/span&gt;. Film mógł zatem powstać wiele, wiele lat wcześniej. Tak by wtedy wyglądał:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/e4Pu6MNFVNw&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/e4Pu6MNFVNw&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;a class="qnygcbpydeduqxbvmtlv" href="http://www.youtube.com/v/e4Pu6MNFVNw&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a class="kznobrbboxspegmugmnq" href="http://www.youtube.com/v/e4Pu6MNFVNw&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a class="svihujhymaaeymnkrxuf" href="http://www.youtube.com/v/e4Pu6MNFVNw&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a class="svihujhymaaeymnkrxuf" href="http://www.youtube.com/v/e4Pu6MNFVNw&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Via &lt;a href="http://widelec.pl/"&gt;widelec.pl&lt;/a&gt; + thx Rhi&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-3377710896997104110?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/3377710896997104110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=3377710896997104110' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/3377710896997104110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/3377710896997104110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2009/11/zdrastwuj-ja-neo.html' title='Zdrastwuj, ja Neo!'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-2593559449712307815</id><published>2009-11-16T12:00:00.003+01:00</published><updated>2009-12-28T14:15:28.593+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fun'/><title type='text'>dance, burn, dance!</title><content type='html'>Japończycy, a szczególnie firma Konami maja pomysły jakie nigdy nie przyszłyby na myśl żadnemu Europejczykowi czy Amerykaninowi. To Japończycy postanowili uderzyć w wizerunek standardowego geeka. To przez nich tenże geek jakiś czas temu zmuszony został do opuszczenia kanapy i wysiłku fizycznego (!) podczas gry w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dance Dance Revolution&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;DDR ma bardzo proste zasady. Na podłodze ustawia się specjalnie oznakowaną matę, ekran zaś pokazuje jak należy się po tej macie poruszać. Kto porusza się zgodnie z rozkazami maszyny, ten wygrywa. Komu plączą się kończyny, nie wystarcza refleksu lub kondycji - przegrywa.&lt;br /&gt;O ile jednak na sam pomysł wpaść mogli tylko Japończycy, o tyle tylko Amerykanie (z Kalifornii, oczywiście) mogli go posunąć do odpowiedniego, olśniewającego ekstremum. Firma Interpretive Arson, zajmująca się wszystkim, co ma związek z ogniem, przygotowała swoją własną wersję DDR - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dance Dance Immolation&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;DDI też ma bardzo proste zasady. Na ziemi rozkłada się specjalne stanowisko wykonane z odpowiednio oznakowanej blachy. W okolicy rozwiesza się ekran na którym za pomocą rzutnika wyświetla się polecenia programu. Kto porusza się zgodnie z poleceniami - wygrywa. Komu plączą się kończyny, nie wystarcza refleksu lub kondycji - dostaje w twarz strumieniem ognia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SwBWUgMeGLI/AAAAAAAAATw/UNHVfNm_t28/s1600-h/ddi-kristen.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SwBWUgMeGLI/AAAAAAAAATw/UNHVfNm_t28/s400/ddi-kristen.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404414463084206258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Foto: Kristen Ankiewicz via www.interpretivearson.com&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Chyba nie trzeba nic dodawać.&lt;br /&gt;Więcej informacji na &lt;a href="http://www.blogger.com/www.interpretivearson.com"&gt;www.interpretivearson.com&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-2593559449712307815?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/2593559449712307815/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=2593559449712307815' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/2593559449712307815'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/2593559449712307815'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2009/11/dance-burn-dance.html' title='dance, burn, dance!'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SwBWUgMeGLI/AAAAAAAAATw/UNHVfNm_t28/s72-c/ddi-kristen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-7336256108014632397</id><published>2009-11-13T09:24:00.002+01:00</published><updated>2009-11-13T09:36:21.323+01:00</updated><title type='text'>Rok (i kilka dni) później...</title><content type='html'>...wracam z dyplomem naukowym (+10 do autorytetu) i teoretycznie większą ilością czasu. A ponieważ Netropolia ma już rok (cóż z tego, że większość spędziła w stanie sztucznego podtrzymywania życia), to na dzisiaj coś w sam raz dla małych dzieci (oraz wszystkich znajomych, którzy chcą przez zabawę zapoznać się z potęgą Wielkiego Cthulhu). Ze szczególną dedykacją dla Do i To, którzy spodziewają się małego Pixela w przyszłym roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FOHJUrcVdJk&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FOHJUrcVdJk&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-7336256108014632397?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/7336256108014632397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=7336256108014632397' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/7336256108014632397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/7336256108014632397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2009/11/rok-i-kilka-dni-pozniej.html' title='Rok (i kilka dni) później...'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-3726515592022523008</id><published>2008-11-06T11:52:00.001+01:00</published><updated>2008-11-06T11:52:55.088+01:00</updated><title type='text'>Zamknięte</title><content type='html'>...z przyczyn technicznych i ze względu na irytującą naturę czasu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-3726515592022523008?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/3726515592022523008/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=3726515592022523008' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/3726515592022523008'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/3726515592022523008'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/11/zamknite.html' title='Zamknięte'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-7923087630326557675</id><published>2008-10-27T20:52:00.001+01:00</published><updated>2009-12-28T14:11:40.863+01:00</updated><title type='text'>Kowloon Walled City</title><content type='html'>Kowloon Walled City nie było ani miastem ani otoczone murem. Ale nazwa brzmi nieźle. Prawie tak dobrze jak wszystkie inne nazwy tego miejsca: Nak Ham (cudownie enigmatyczne) albo Miasto Ciemności (City of Darkness). Pojawia się w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Krucjacie Bourne'a&lt;/span&gt; i w wirtualnej wersji u nieśmiertelnego Gibsona (w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Świetle Wirtualnym&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Idoru&lt;/span&gt;). Toczy się tam nawet akcja jednego filmu z Van Dammem (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Krwawy sport&lt;/span&gt;). Sławne miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SP49NqwRPXI/AAAAAAAAANo/PXCKQ6YgIzY/s1600-h/ext1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SP49NqwRPXI/AAAAAAAAANo/PXCKQ6YgIzY/s400/ext1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5259708719839657330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;[z: &lt;a href="http://www.archidose.org/KWC/Main.html"&gt;http://www.archidose.org/KWC/Main.html&lt;/a&gt;]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Kowloon istniało już w X wieku, ale tak naprawdę cała historia zaczyna się nie tak dawno, bo w 1898r, kiedy to Imperium Brytyjskie wydzierżawiło sobie sporą część Hongkongu. Kowloon najpierw wrócił do Chin, żeby mogły tam zorganizować jednostkę wojskową, potem został znów im odebrany - koniec końców stał sie opustoszałym miejscem bez wyraźnej przynależności, niepodlegającym pod żadną jurysdykcję. Do 1940r stanowili atrakcję turystyczną dla znudzonych brytyjskich kolonialistów. Potem Japończycy zniszczyli i wymordowali co sie dało. A kiedy skończyła się wojna - odeszli.&lt;br /&gt;Wtedy zaczęli napływać ludzie. Byli mieszkańcy, którzy przetrwali, nowi, którzy po wojnie nie mieli co ze sobą zrobić, imigranci. Chiny od razu uznały, że nie będą się w to mieszać. Brytyjczycy próbowali dwa razy, sparzyli się i umyli ręce. A ludzie napływali. I chociaż rządy przez długi czas sprawowały Triady, ludzie organizowali sobie życia sami i sami pilnowali zasad. Starali się prowadzić normalne życie. Kowloon zaczęło rosnąć - nie tak, jak wszystkie miasta, na boki, ale - wzwyż i do wewnątrz. Budynki się zagęszczały, wyrastały nowe piętra i kładki, rozciągały się pajęczyny drutów i macki kanalizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SP49trNJ9AI/AAAAAAAAANw/CCv2DQywZ4s/s1600-h/KowloonWalledCityAlley2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SP49trNJ9AI/AAAAAAAAANw/CCv2DQywZ4s/s400/KowloonWalledCityAlley2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5259709269716628482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;[z: &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Kowloon_Walled_City"&gt;wiki&lt;/a&gt;]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Kiedy w 1974 trzy tysiące nalotów hongkońskiej policji skutecznie przetrzebiło i osłabiło Triady, dla Kowloon rozpoczął się okres najintesywniejszego rozwoju. Osiedle rosło i gęstniało, gromadziło w sobie krętaczy, kanciarzy, marzycieli, dziwki, oszustów i ćpunów, wszystkich, których nie chciano gdzie indziej. Kradli prąd, kopali studnie i sprzedawali niemal wszystko: jedzenie, narkotyki, ciała (żywe i martwe), nie do końca licencjonowane usługi medyczne, życia. Na przestrzeni wielkości niedużego osiedla (100 na 200m) zamieszkało 35000 ludzi. W studniach wąskich uliczek słońce nie pojawiało się prawie wcale - stąd nazwa, Miasto Ciemności. Większość światła pochodziła z rozmigotanych świetlówek. Bardzo szybko niższe piętra uznano za niezdatne do życia - były zawalone śmieciami, z których przynajmniej połowa stanowiła realne zagrożenie. Kowloon stał się niemal monolitem pokrętnych budynków, prawdziwym, trójwymiarowym labiryntem. Zorganizowano szkoły, otworzono kościoły (a także kasyna, burdele, palarnie opium i zastraszającą ilość nielicencjonowanych gabinetów dentystycznych), a poziom przestępczości był niższy niż w niektórych dzielnicach Pekinu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SP4_Hdx10TI/AAAAAAAAAN4/A7Dwtwpa1Ik/s1600-h/z5221026X.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SP4_Hdx10TI/AAAAAAAAAN4/A7Dwtwpa1Ik/s400/z5221026X.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5259710812300628274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;[z: &lt;a href="http://www.bryla.pl/bryla/1,85300,5218737,Kowloon_Walled_City.html"&gt;bryla.pl&lt;/a&gt;]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;W 1984r rządy Wielkiej Brytanii i ChRL zgadzają się, że nie mogą sobie pozwolić na rozwój tak niekontrolowanej społeczności. W 1987r podejmują ostateczną decyzję o zrównaniu miasta z ziemią i przesiedleniu jego mieszkańców. Ostatnie dni chwały to rok 1993, kiedy opuszczone Walled City wystąpiło w tle filmu z Jackie Chanem (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Crime Story&lt;/span&gt;). Zaraz potem zrównano je z ziemia i zrobiono z niego (znowu) park turystyczny.&lt;br /&gt;Podczas gdy dla przedstawicieli zainteresowanych państw Kowloon stanowiło niebezpieczną bazę działalności przestępczej i nieprzestrzegania norm sanitarnych, wiele osób pozostaje zafascynowanych Miastem Ciemności. Nie ze względu na jego przemawiający do wyobraźni, cyberpunkowy wygląd, klimat i rodowód. Raczej dlatego, że Kowloon był jedyną współczesną, niemal samowystarczalną społecznością anarchistyczną, która rzeczywiście działała. Łatwo zakwalifikować ją jako jedną z &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Pirate_utopia"&gt;pirackich utopii&lt;/a&gt; Hakima Beya, troche bliższą nam w czasie niż słynna Tortuga. Ale z drugiej strony, &lt;a href="http://coilhouse.net/2008/08/30/kowloon-walled-city-the-modern-pirate-utopia/"&gt;jak słusznie zauważył w Coilhouse David Forbes&lt;/a&gt;, sprawa nie jest taka prosta. I chociaz przyjemnie byłoby zmitologizować Kowloon i uczynić z niego dowód na to, że ludzie potrafią koegzystować bez nadzoru władz, warto pamietać, że gdyby nie najazdy policji zamiast w anarchistyczną społeczność, osiedle zmieniłoby się zapewne w mafijną tyranię. Trochę szkoda. Gdyby było inaczej, przynajmniej byłoby gdzie z wiarą pielgrzymować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Kowloon_Walled_City"&gt;Wiki&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.archidose.org/KWC/Main.html"&gt;Artykuł w archidose.org&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.bryla.pl/bryla/1,85300,5218737,Kowloon_Walled_City.html"&gt;Artykuł w bryla.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://coilhouse.net/2008/08/30/kowloon-walled-city-the-modern-pirate-utopia/"&gt;Artykuł w Coilhouse&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.arch.columbia.edu/gsap/21536"&gt;Artykuł na stronie dzialu architektury Uniwersytetu w Kolumbii&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-7923087630326557675?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/7923087630326557675/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=7923087630326557675' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/7923087630326557675'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/7923087630326557675'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/10/kowloon-walled-city.html' title='Kowloon Walled City'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SP49NqwRPXI/AAAAAAAAANo/PXCKQ6YgIzY/s72-c/ext1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-6204698726590770068</id><published>2008-10-20T21:08:00.008+02:00</published><updated>2009-12-28T14:11:26.139+01:00</updated><title type='text'>Tôkyô zankoku keisatsu</title><content type='html'>Rzadko oglądam horrory. W moim prywatnym odczuciu do strachu wystarczy mi moja własna paranoja, nie potrzebuję jeszcze filmów. Nie oglądam też za bardzo filmów gore - bo nie miałam jak dotąd wielu okazji. Ale raz na jakiś czas natykam się na coś, co wywołuje na mnie wystarczająco duże wrażenie, że nagle nabieram ogromnej ochoty. Tak było po obejrzeniu &lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=I4NmNwKaHj8"&gt;kompilacji scen z F.E.A.R.&lt;/a&gt;, która sprawiła, że chciałam natychmiast biec do banku po kredyt na lepszy komputer (albo od razu po konsolę, w końcu druga część tuż tuż). I tak samo było gdy usłyszałam o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tokyo Gore Police&lt;/span&gt;. Obrazek:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SPzY9zHhjtI/AAAAAAAAANY/I1zrf1e7gNQ/s1600-h/tokyo_gore_police_tn01.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SPzY9zHhjtI/AAAAAAAAANY/I1zrf1e7gNQ/s400/tokyo_gore_police_tn01.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5259317021067284178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;mała syrenka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Otóż najwyraźniej w najbliższej przyszłości w Tokio nie dzieje się najlepiej (ktoś zaskoczony?). Szalony naukowiec (oczywiście!) stworzył wirusa, który mutuje spokojnie żyjących i niczego niepodejrzewających obywateli w przerażające, krwiożercze potwory! Na szczęście na ratunek przybywa (To ptak? To samolot? Nie! To...) Tokijska Policja i jej specjalna jednostka nieustraszonych pogromców dziwadeł. I piekna, machająca mieczem policjantka Ruka. Odcinane głowy! Rozcinane głowy! Eksplodujące głowy! Fontanny krwi i mutanty! Tak jest, prosto od scenarzysty &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Uzumaki&lt;/span&gt;. W kinach od 3. października (USA)!&lt;br /&gt;Być może jako laik nie docenię w pełni artyzmu dzieła, ale cóż, tak czy siak uważam, że brzmi to jak całkiem (nie)smaczny kąsek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SPzeS0CnLsI/AAAAAAAAANg/5d-yYRqBngQ/s1600-h/Poster_tokyo_gore_police_poster01.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SPzeS0CnLsI/AAAAAAAAANg/5d-yYRqBngQ/s400/Poster_tokyo_gore_police_poster01.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5259322879650508482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.spopro.net/tokyogorepolice/"&gt;Tokyo Gore Police - strona oficjalna&lt;/a&gt; (JP)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt1183732/"&gt;IMDB&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.gomorrahy.com/yoshihiro-nishimura/tokyo-gore-police.htm"&gt;Galeria&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=nFKP9lB_F7s"&gt;Trailer&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-6204698726590770068?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/6204698726590770068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=6204698726590770068' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/6204698726590770068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/6204698726590770068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/10/tky-zankoku-keisatsu.html' title='Tôkyô zankoku keisatsu'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SPzY9zHhjtI/AAAAAAAAANY/I1zrf1e7gNQ/s72-c/tokyo_gore_police_tn01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-4335395565213912486</id><published>2008-10-18T14:04:00.008+02:00</published><updated>2009-12-28T14:11:08.132+01:00</updated><title type='text'>A Dirge for her, the doubly dead, in that she died so young!</title><content type='html'>Martwię się trochę o Romana Dirge'a. Jego &lt;a href="http://www.texidermied.com/"&gt;oficjalna strona&lt;/a&gt; nie istnieje, na swoim &lt;a href="http://taxidermied.livejournal.com/"&gt;Livejournalu&lt;/a&gt; nie odezwał się od marca... przynajmniej na &lt;a href="http://profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&amp;amp;friendid=213836"&gt;MySpace&lt;/a&gt; zdarza mu się coś napisać. I, oczywiście, poza Internetem. Na przykład scenariusz pełnometrażowego filmu o Lenore. Dirge nie wierzy, że film kiedykolwiek powstanie. Ja wierzę. Czasem jestem taką desperacką optymistką.&lt;br /&gt;Lenore wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SPnToYfWZhI/AAAAAAAAAMo/0BVqUXGR0-I/s1600-h/lenore.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SPnToYfWZhI/AAAAAAAAAMo/0BVqUXGR0-I/s400/lenore.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5258466730653935122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;(c)Roman Dirge&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Jest małą dziewczynką: słodką, uroczą i martwą (zdarza się najlepszym dziewczynkom). Powstała w pokręconej głowie Romana Dirge'a pod wpływem &lt;a href="http://www.online-literature.com/poe/574/"&gt;poematu Edgara Allana Poe&lt;/a&gt; pod tym właśnie tytułem, opowiadającego o dziewczynie imieniem Lenore, której zdarzyło sie umrzeć zbyt młodo. Specyficzny ogląd świata i poczucie humoru Lenorki można oglądać w komiksach Dirge'a, które - niewiele brakowało - wcale by nie powstały. Dirge opuścił szkołę plastyczą po tym, jak nauczyciel oświadczył mu wprost, że jego sztuka nigdy nie odniesie żadnego sukcesu, a jego styl jest zbyt surowy i pozbawiony wdzięku. Zniechęcony Dirge rzucił sztuki plastyczne i zajął się sztukami magicznymi. Przez kilka lat pracował jako iluzjonista, a potem stworzył Lenore, która pojawiła się w kilku jego komiksach, doczekała się własnej serii, a nawet flashowych filmów animowanych stworzonych przez Sony na potrzeby ich strony ScreenBlast.&lt;br /&gt;Dirge znany jest z otwartego stosunku do swojej pracy - chętnie dzieli się swoimi grafikami za darmo. Sony nie jest takie sympatyczne i dlatego, mimo pozwolenia Dirge'a na dowolną dystrybucję, strona zawierająca filmiki z Lenore została zamknięta. Od czego jednak &lt;a href="http://www.youtube.com/user/Lenorefoofoo"&gt;YouTube&lt;/a&gt;? Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z Lenore, koniecznie obejrzyjcie kilka z nich. Ja widziałam je juz milion razy. I, właściwie, czemu nie? Obejrzę jeszcze raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SPnS5nbK7nI/AAAAAAAAAMg/81hwSQlld3Y/s1600-h/lenore_dolltag.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SPnS5nbK7nI/AAAAAAAAAMg/81hwSQlld3Y/s400/lenore_dolltag.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5258465927209086578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;(c)Roman Dirge&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-4335395565213912486?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/4335395565213912486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=4335395565213912486' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/4335395565213912486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/4335395565213912486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/10/dirge-for-her-doubly-dead-in-that-she.html' title='A Dirge for her, the doubly dead, in that she died so young!'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SPnToYfWZhI/AAAAAAAAAMo/0BVqUXGR0-I/s72-c/lenore.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-1165808998039230291</id><published>2008-10-03T16:53:00.011+02:00</published><updated>2009-12-28T14:10:50.137+01:00</updated><title type='text'>memento mori</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOqAdHdTylI/AAAAAAAAAMA/hnQB1-zj3Bw/s1600-h/post-mortem.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOqAdHdTylI/AAAAAAAAAMA/hnQB1-zj3Bw/s400/post-mortem.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254153152987646546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;a href="http://www.archaeography.com/"&gt; www.archeography.com&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W epoce wiktoriańskiej śmierć była poważną sprawą - nie tylko emocjonalnie, światopoglądowo, psychicznie, ale też (jeśli nie przede wszystkim) - społecznie. Śmierci towarzyszył określony rytuał i nieprzestrzeganie go było nie tylko nieodpowiednie, ale wręcz niemoralne i groziło poważnymi konsekwencjami - jak wykluczenie z towarzystwa czy nawet zatargi z przedstawicielami duchowieństwa. Tradycje i rytuały związane ze śmiercią były oczywiście znane od dawna, ale królowa Wiktoria wyniosła je na nowy poziom po śmierci swojego męża, za nią podchwyciła to arystokracja, a za arystokracją - zawsze próbująca nadążyć klasa średnia.&lt;br /&gt;Ponieważ to kobieta była przedstawicielką rodziny w społeczeństwie, jej właśnie przypadała rola oficjalnego żałobnika, oczywiście bez względu na to, jaka była jej opinia - w tym względzie i na temat nieboszczyka. Kobietę obowiązywały w żałobie określone rytuały, a większość z nich dotyczyła ubioru. Odpowiedni dress code to absolutna podstawa żałoby. O ile w pierwszym etapie, w tak zwanej żałobie głębokiej, ciężko było zrobić z ubiorem cokolwiek (obowiązywały wyłącznie proste stroje z matowej czarnej krepy, na której firma Courtaulds zbudowała całe tekstylne imperium), o tyle kolejne stadia pozwalały wykazać się nieco bardziej: w grę wchodziło niewielkie zróżnicowanie kolorów, modne fasony i przede wszystkim element, który jest dla mnie najbardziej fascynujący  - biżuteria żałobna. Jeśli kiedyś zastanawialiście się ile rzeczy da się zrobić z gagatu, koniecznie zbadajcie ten dział historii jubilerstwa. Często biżuteria taka zawierała symbole związane z przemijaniem, wiarą i śmiercią (takie jak kotwice, aniołowie, krzyże), ale zwykle sam fakt, że była wykonana z gagatu, lub włosów zmarłego, wystarczał. A z włosów można było upleść na przykład takie cuda:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOp89tCl-qI/AAAAAAAAAL4/clK8lz9j0Ww/s1600-h/7265sm.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOp89tCl-qI/AAAAAAAAAL4/clK8lz9j0Ww/s320/7265sm.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254149314785442466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;a href="http://thingsgoneby.com/"&gt;Thingsgoneby.com&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;Chociaż rytualizacja wszystkich aspektów umierania w epoce wiktoriańskiej wydaje sie teraz malo sensowna (i jest tematem na osobną, bardzo długa rozprawę) a śmierć krewnego mogła zrujnować całe rodziny (poprzez konieczność zorganizowania wystawnego pogrzebu, zakupienia w całości nowej garderoby, etc), to jednak te właśnie okoliczności doprowadziły do powstania dzieł sztuki, którymi teraz inspiruje się &lt;a href="http://www.discemori.com/"&gt;Julia deVille&lt;/a&gt; - biżuterii żałobnej. Kiedy miała pięć lat z wprawą patroszyła ryby, a jej ulubionym elementem garderoby był szal z wypchanego lisa, nic więc dziwnego, że jako dorosła osoba zajęła się tematyką śmierci. Chociaż tworzy biżuterię korzystając z metali szlachetnych i kamieni, mnie najbardziej fascynują te dzieła w których wykorzystuje wypchne martwe zwierzęta&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOqBA_PIBwI/AAAAAAAAAMI/E7JkLw5HZW8/s1600-h/EXHI002366_350.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOqBA_PIBwI/AAAAAAAAAMI/E7JkLw5HZW8/s400/EXHI002366_350.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254153769255962370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;lub bezpośrednio się nimi inspiruje&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOqBOPjTItI/AAAAAAAAAMQ/JUulQUC0NYM/s1600-h/4991.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOqBOPjTItI/AAAAAAAAAMQ/JUulQUC0NYM/s400/4991.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254153996973843154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zdecydowanie przerażające. Nie chciałabym takiej biżuterii nosić, bez względu na żałobę lub jej brak, ale też z drugiej strony nie mogę oderwać od niej wzroku. Warto przejrzeć portfolio pani deVille, są tam prawdziwe dzieła sztuki z rzeczy, które nasza kultura zwykle automatycznie odrzuca na zmarnowanie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOqB6urF3bI/AAAAAAAAAMY/GYOQqNU7vDY/s1600-h/julia+deville.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOqB6urF3bI/AAAAAAAAAMY/GYOQqNU7vDY/s400/julia+deville.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254154761242271154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.discemori.com/"&gt;Disce Mori | Julia deVille&lt;/a&gt; - strona i portfolio&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-1165808998039230291?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/1165808998039230291/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=1165808998039230291' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/1165808998039230291'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/1165808998039230291'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/10/memento-mori.html' title='memento mori'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOqAdHdTylI/AAAAAAAAAMA/hnQB1-zj3Bw/s72-c/post-mortem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-3669928357176812449</id><published>2008-09-29T23:19:00.002+02:00</published><updated>2008-09-29T23:40:14.556+02:00</updated><title type='text'>Euchronia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOFGnUIwPmI/AAAAAAAAALw/lEDx4HGOUdQ/s1600-h/euchronia_poster__02_80k_sm.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOFGnUIwPmI/AAAAAAAAALw/lEDx4HGOUdQ/s400/euchronia_poster__02_80k_sm.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5251556281724976738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.euchronia.com"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;www.euchronia.com&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nazwa Euchronia to wariacja na temat greki: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;eu&lt;/span&gt; znaczy "dobry" a &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chronos&lt;/span&gt; - czas. I jest to nazwa dla steampunkowo-neowiktoriańskiego balu organizowanego na zakończenie roku. Odbędzie się w (oczywiście) wiktoriańskim budynku - &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Melbourne_Trades_Hall"&gt;Victorian Trades Hall&lt;/a&gt; w Melbourne (tak, niestety, Australia). Organizatorzy obiecują trzy przestrzenie dźwiękowe, występy w darkcaberetowym stylu i burleskę. Oraz, oczywiście, bal. Bilety aktualnie w cenie 45$. Dodatkowo, członkostwo w Antipodean League of Temporal Voyagers (Antypodyczna Liga Podróżników w Czasie) kosztuje 60$ i zapewnia przejażdżkę powozem, udział w specjalnym evencie i prezent - nie licząc, oczywiście, elitarności, która przecież jest wyjątkowo pociągająca dla wszystkich dam i dżentelmenów pary.&lt;br /&gt;Brzmi jak całkiem niezły sposób na zakończenie roku. Jeśli ktoś jest akurat w Australii...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.euchronia.com"&gt;Euchronia - strona oficjalna&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-3669928357176812449?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/3669928357176812449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=3669928357176812449' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/3669928357176812449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/3669928357176812449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/09/euchronia.html' title='Euchronia'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SOFGnUIwPmI/AAAAAAAAALw/lEDx4HGOUdQ/s72-c/euchronia_poster__02_80k_sm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-399289130121536071</id><published>2008-09-26T14:45:00.008+02:00</published><updated>2009-12-28T14:10:28.081+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='VR'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='terroryzm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>terror n00b</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SNz2pXErv2I/AAAAAAAAALY/ZZnbZtww2Xk/s1600-h/second_life.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SNz2pXErv2I/AAAAAAAAALY/ZZnbZtww2Xk/s400/second_life.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250342456035884898" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;a href="http://www.wired.com/"&gt;Wired&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ta wiadomość może wstrząsnąć opinią publiczną, ale taka jest prawda: nigdy w życiu nie grałam ani w Second Life ani w World of Warcraft. Wygląda na to, że był to słuszny wybór. Second Life być może jest opuszczone przez prawie wszystkich (&lt;a href="http://www.wired.com/techbiz/media/magazine/15-08/ff_sheep"&gt;z wyjątkiem fanów Lidsen Dollars i wirtualnego, niezobowiązującego seksu&lt;/a&gt;), ale nie zmienia to faktu, że ewidentnie jest uważany za &lt;a href="http://blog.wired.com/defense/2008/02/i-was-called-a.html"&gt;raj dla szpiegów&lt;/a&gt; (przynajmniej teoretycznie) nie tylko przez &lt;a href="http://haftofthespear.com/about/"&gt;Michaela Tanji&lt;/a&gt;, który sam z siebie prawdopodobnie wie co mówi, mając za sobą ponad dwadzieścia lat różnego rodzaju kontaktów z różnej maści agentami, ale również przez bliżej niesprecyzowanych przedstawicieli amerykańskiego wywiadu. A do tego &lt;a href="http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2008/02/05/AR2008020503144.html?wpisrc=newsletter&amp;amp;wpisrc=newsletter&amp;amp;wpisrc=newsletter"&gt;trenuje tam CIA&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Osobiście, gdybym była agentem, starałabym się nie rekrutować innych agentów spośród ludzi, którzy spędzają wolny czas grając w grę, w której nie ma co robić, a której jedyną atrakcją jest to, że przypomina rzeczywistość. A szpieguje się chyba znacznie lepiej obserwując strony internetowe i przepływ wiadomości. Ale na szczęście nie jestem agentem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SN1ADMhJuDI/AAAAAAAAALo/AKAKCfOyrJ8/s1600-h/world_of_warcraft.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SN1ADMhJuDI/AAAAAAAAALo/AKAKCfOyrJ8/s400/world_of_warcraft.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250423164227926066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;a href="http://geekadelphia.com/"&gt;geekadelphia.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;World of Warcraft z kolei, jak się okazuje, jest nie tyle siedliskiem szpiegów, co terrorystów. W Pentagonie &lt;a href="http://blog.wired.com/defense/2008/09/world-of-warcra.html"&gt;wymyślono nawet spisek&lt;/a&gt; jaki terroryści mogliby utworzyć w wirtualnym świecie, wykorzystując do tego rzeczywistość WoW. &lt;a href="http://news.filefront.com/project-reynard-a-new-us-spy-project/"&gt;Reynard Project&lt;/a&gt; powstał, żeby monitorować wirtualne światy pod kątem podejrzanej aktywności a &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/IARPA"&gt;IARPA&lt;/a&gt; opublikowała &lt;a href="http://blog.wired.com/27bstroke6/files/info_exploitation_in_virtual_worldsiarpanov071.pdf"&gt;przegląd&lt;/a&gt; możliwości jakie dają terrorystom wirtualne światy. Jest to dość oczywiste: anonimowość, łatwość wymiany informacji, których przepływ jest trudny do śledzenia, wydają się być naturalnymi warunkami do zawiązywania spisków. Z drugiej strony (strony Rządu i Wojowników O Pokój Na Świecie), problem polega na nieznajomości światów wirtualnych i obowiązujących w nich zachowań. Co konkretnie miałoby zostać uznane za podejrzane zachowanie w świecie fantasy? I jak odsiać te podejrzane zachowania z takiego morza danych jakie generuje sam WoW - a co dopiero gdy doliczymy do tego inne MMORPG i Second Life? Nie wspominając o tym, że należy liczyć się z możliwością, że terroryści, jeśli już zdecydują się na komunikację poprzez gry online, równie dobrze mogą wykorzystać w tym celu znacznie mniej popularne (a zatem będące pod mniejszym nadzorem) niż taki fenomen jak WoW. Osobiście, rozważałabym użycie kodu i internetowych wersji sudoku albo scrabble.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dość oczywiste jest też wykorzystanie gier do rozprzestrzeniania informacji. To akurat cecha charakterystyczna całego Internetu, że wszelkie godne uwagi newsy rozchodzą się wirusowo, a celem terrorysty (zupełnie jak mediów) jest dotarcie do jak największej liczby odbiorców. Gdyby zamiast &lt;a href="http://www.smh.com.au/news/web/good-grief-bad-vibes/2006/12/21/1166290662836.html"&gt;deszczu penisów&lt;/a&gt; zafundować graczom deszcz martwych ciał lub coś równie makabrycznego, przekaz byłby znacznie bardziej dobitny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co mnie aktualnie zastanawia, to nie tyle wykorzystanie internetowych gier do komunikacji między terrorystami, co wykorzystanie ich do samych aktów terrorystycznych.  Terroryzm od innych przestępstw odróżnia to, że wykonany akt zbrodniczy nie jest celem samym w sobie - jest środkiem do osiągnięcia właściwego celu, czyli zastraszenia jak największej ilości osób. Z World of Warcraft korzystają miliony graczy. Tego typu olbrzymie społeczności internetowe doskonale nadają się na publikę. Fakt, nie byłby to tak spektakularny news jak atak na WTC, ale też nie zawsze można sobie na aż tak spektakularne akty pozwolić. Pytanie, na które nie potrafię sobie odpowiedzieć (z braku wiedzy) brzmi: czy istnieje techniczna możliwość zrobienia tego pomimo, że gracze korzystają z różnych serwerów.&lt;br /&gt;Problem z wizualizacją takiego scenariusza (i obroną przed nim) polega na tym, że nikt nie traktuje gier sieciowych poważnie. Groźba zabicia (skasowania) tysiąca postaci nie brzmi specjalnie przerażająco. Przynajmniej dopóki nie uświadomimy sobie, że postać na sześćdziesiątym poziomie, zależnie od rasy, profesji i serwera, &lt;a href="http://accountgear.com/"&gt;może kosztować około 400 dolarów &lt;/a&gt;(sześćdziesiąty poziom to minimum wymagane żeby zagrać w najnowszy dodatek do WoW - Burning Crusade), a postać na siedemdziesiątym - nawet 1000$. Rozwinięcie postaci do takiego poziomu zabiera czas, co zwykle wiąże się z zaangażowaniem gracza. Kto nigdy nie grał i się nie zaangażował, będzie miał problem ze zrozumieniem, jak mocno można się do postaci przywiązać - postaci, której poświęciło sie czas i pieniądze (chociażby koszty gry i opłaty serwera), która ma swoją historię, z którą wiążą się pozytywne emocje. Jednak najważniejszy argument za sensownością takiego ataku pojawia się dopiero gdy na problem spojrzymy nieco szerzej. Atak na grę toczącą się w sieci to atak na sam Internet, który ciągle jeszcze jest postrzegany jako przestrzeń wolności i niezależności, osobna rzeczywistość, którą można tworzyć sobie samemu - atak na naszą wirtualną wolność.&lt;br /&gt;Kolejne pytanie, na które nie znam odpowiedzi, to: czy bardziej by to ludzi przeraziło, czy wkurzyło?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-399289130121536071?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/399289130121536071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=399289130121536071' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/399289130121536071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/399289130121536071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/09/terror-n00b.html' title='terror n00b'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SNz2pXErv2I/AAAAAAAAALY/ZZnbZtww2Xk/s72-c/second_life.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-5183600779979836898</id><published>2008-09-23T16:09:00.004+02:00</published><updated>2009-12-28T14:06:56.279+01:00</updated><title type='text'>steampunk is dead</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.ggpht.com/akakol/SNj8TZD5wKI/AAAAAAAAAK8/BC7RTxpWAQY/SteampunkToothbrush.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px;" src="http://lh3.ggpht.com/akakol/SNj8TZD5wKI/AAAAAAAAAK8/BC7RTxpWAQY/SteampunkToothbrush.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin: 0px auto 10px; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Gizmodo&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://gizmodo.com/"&gt;Gizmodo&lt;/a&gt; jakis czas temu &lt;a href="http://gizmodo.com/5048525/put-the-final-nail-in-steampunks-coffin-using-photoshop"&gt;ogłosił śmierć steampunka&lt;/a&gt;. Według autora posta wysyp gadżetów steampunkowych jaki miał miejsce ostatnimi czasy oznacza, że steampunk jest martwy. Muszę przyznać, że to rozumowanie wymyka się mojemu poczuciu logiki, niemniej jednak, na łamach Gizmodo, zaproponowano czytelnikom wbicie gwoździ do trumny wspomnianego, nieszczęsnego nurtu, przez stworzenie najbardziej absurdalnych gadżetów steampunkowych w Photoshopie. Odzew był niewielki, ale interesujący. Oto mój ulubieniec, zajmujący zaszczytne trzecie miejsce:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SNj4pfF_VdI/AAAAAAAAAKc/ApvrjcSJpeQ/s1600-h/GirlGadget.jpg"&gt;&lt;img alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SNj4pfF_VdI/AAAAAAAAAKc/ApvrjcSJpeQ/s400/GirlGadget.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;GirlGadget&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Resztę można obejrzeć w podsumowaniu &lt;a href="http://gizmodo.com/5050613/steampunk-gets-officially-murdered-with-horrifying-photoshops"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po odprawieniu stypy i odpowiednim okresie żałoby trzeba bedzie znaleźć sobie nowe zainteresowania. Steampunk nie żyje, piraci są zbyt mainstreamowi (poza tym "piratepunk" nie brzmi najlepiej), może więc pora siegnąć jeszcze głębiej do korzeni - stoneagepunk, być może?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-5183600779979836898?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/5183600779979836898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=5183600779979836898' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/5183600779979836898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/5183600779979836898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/09/steampunk-is-dead.html' title='steampunk is dead'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/akakol/SNj8TZD5wKI/AAAAAAAAAK8/BC7RTxpWAQY/s72-c/SteampunkToothbrush.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-3062523098108717065</id><published>2008-09-20T22:50:00.002+02:00</published><updated>2009-12-28T14:06:23.303+01:00</updated><title type='text'>message in a bottle</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SNViM25eseI/AAAAAAAAAKM/NYuguL1qXuY/s1600-h/Bradypus-Tridactylus-I.jpg"&gt;&lt;img alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SNViM25eseI/AAAAAAAAAKM/NYuguL1qXuY/s400/Bradypus-Tridactylus-I.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;br /&gt;Foto: &lt;a href="http://www.elaineduigenan.com/"&gt;Elaine Duigenan&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;W 1748 roku &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/John_Hunter_%28surgeon%29"&gt;John Hunter&lt;/a&gt; przyjechał do Londynu, został lekarzem i zaczął konserwować małe zwierzątka. Medycyna zawdzięcza mu wiele: studia nad stomatologią, dokładne zbadanie rozwoju ludzkiego płodu (nie jestem pewna czy chcę wiedzieć jak to zrobił), odkrycie znaczenia układu limfatycznego i kradzież zwłok giganta (w celach naukowych). &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Royal_College_of_Surgeons_of_England"&gt;Royal College of Surgeons&lt;/a&gt; zawdzięcza mu pokaźną kolekcję zakonserwowanych zwierzątek. Przez trzy lata &lt;a href="http://www.elaineduigenan.com/"&gt;Elaine Duigenan&lt;/a&gt; fotografowała je w czerni i bieli. Efekt? Leniwiec, który wygląda jak XVIII-wieczny obcy. Można go zobaczyć &lt;a href="http://www.elaineduigenan.com/gallery_61231.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;, razem z naprawdę małym delfinkiem i wieloma innymi preparatami, których nie powstydził się żaden szalony naukowiec, mag, albo historyk medycyny.&lt;br /&gt;Poznajcie się: powyżej Bradypus Tridactylus (leniwiec trójpalczasty), poniżej Trichechus (manat).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasa.google.com/blogger/" target="ext"&gt;&lt;img alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SNViNFWVA7I/AAAAAAAAAKU/lC-2DjCK024/s400/Trichechus.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Foto: &lt;/span&gt;&lt;a href="http://picasa.google.com/blogger/" target="ext"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;a href="http://www.elaineduigenan.com/"&gt;Elaine Duigenan&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-3062523098108717065?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/3062523098108717065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=3062523098108717065' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/3062523098108717065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/3062523098108717065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/09/message-in-bottle.html' title='message in a bottle'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SNViM25eseI/AAAAAAAAAKM/NYuguL1qXuY/s72-c/Bradypus-Tridactylus-I.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-64960774778655449</id><published>2008-09-15T13:37:00.002+02:00</published><updated>2009-12-28T14:05:35.409+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internet'/><title type='text'>ON=OFF</title><content type='html'>&lt;div style="margin: 0px auto 10px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SM5JB-3PzeI/AAAAAAAAADw/l9AtFY3jOxU/s1600-h/in_ur_reality.jpg"&gt;&lt;img alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SM5JB-3PzeI/AAAAAAAAADw/l9AtFY3jOxU/s400/in_ur_reality.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;a href="http://xkcd.com/"&gt;XKCD&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Cyberprzestrzeń. Mimowolna halucynacja doświadczana każdego dnia. &lt;/span&gt;(William Gibson, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Neuromancer&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno, dawno (mniej więcej piętnaście lat) temu, kiedy zaczynał się w Polsce Internet, wszystko wyglądało inaczej. Podstawowym sposobem interakcji były IRC i Usenet, dopuszczalna długość sygnaturki wynosiła cztery linie, zamiast blogów zakładało się tak zwane strony domowe, na ogół zupełnie o niczym i kiepskiej jakości (właściwie - to zupełnie jak blogi). W tamtych mitycznych czasach PPP, Internet był nowym, niezwykłym światem i nieliczni szczęśliwi posiadacze stałego łącza mogli spędzać w nim dowolne ilości czasu. Mogli uciec z nudnej, szarej rzeczywistości i schować się w wirtualnym świecie, który konfigurowali sobie sami, dobierając znajomych, kanały i grupy; w świecie, który pozostawał niematerialny i niewidoczny, choć dostępny z każdego komputera, trochę jak astralne poziomy rzeczywistości dostępne dla tego, kto zna zaklęcia i hasła. Przede wszystkim jednak Internet był osobny, można było do niego wejść i z niego wyjść i spotykało się całkiem sporo osób, które nie miały z nim nic wspólnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli Internet był kiedyś niezależnym planem astralnym zamieszkanym przez interaktywne duchy, to chyba można powiedzieć, że teraz jesteśmy celem inwazji. Otwierają się portale, demony wychodzą na zewnątrz, a Internet wyciąga swoje macki po naszą starą, dobrą, materialną rzeczywistość. Co więcej, jest już w mainstreamie.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://trendwatching.com/briefing/"&gt;Raport Trendwatching.com&lt;/a&gt; opisuje ten problem z najbardziej dobitnego - ekonomicznego - punktu widzenia. Jeśli coś zaczyna wpływać na biznes, staje się poważną sprawą, a wygląda na to, że w biznesie hasło &lt;span style="font-style: italic;"&gt;you can logoff but you can never leave&lt;/span&gt; nabiera nowego znaczenia. Według Trendwatching aktualnie obowiązującym trendem jest przeniesienie tego, co online, do tego, co offline. Skrót dla nie-anglojęzycznych i leniwych:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Symbole, wyrażenia, wyrazy, i wszystko inne co znajdujemy w Internecie stają się obiektami służącymi do kształtowania &lt;span style="font-style: italic;"&gt;meatspace&lt;/span&gt;. Sprawdźcie najnowsze projekty designerów, na pewno coś znajdziecie. Albo przynajmniej zajrzyjcie na &lt;a href="http://www.thinkgeek.com/index.shtml"&gt;ThinkGeek.com&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;To, co narodziło się online, przechodzi do offline. Wymyślasz produkt w Internecie a potem ustawiasz go na półce (sklepowej lub własnej). Przykład? Coś dla fanów WoW: &lt;a href="http://www.figureprints.com/"&gt;Figureprints&lt;/a&gt; zamieni dowolnego awatara z World of Warcraft w jak najbardziej fizyczną figurkę. Trzeba tylko pamiętać, żeby postać była ładnie ubrana gdy twórcy będą jej robić wzorcowego (screen)shota.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Lubrykant życia cyfrowego - nazwa wymyślona przez Trendwatching, ale powtarzam ją z wielką przyjemnością. I temu trendowi nie da się zaprzeczyć, każdy chyba zauważył jak nagle komórki, kamery, aparaty i kurtki zaczęły obrastać w ładowarki do laptopów i iPodów, łącza z Internetem i aplikacje do wysyłania zdjęć bezpośrednio na Myspace. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Odzwierciedlanie zachowań online - podobno supermarkety zaczynają przystosowywać układ towarów na półkach tak, żeby bardziej przypominał intuicyjne interfejsy w Internecie. Nic o tym nie wiem, dalej gubię się w Tesco. Ale pewne zachowania, które pojawiły się na sieci z całą pewnością przenikają do real life: dostępność 24/7, utrzymywanie kontaktu, DIY, dzielenie się, łatwe wyszukiwanie, anonimowość, beta testing...&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Mówienie językiem Internetu. Trendwatching odnosi to do biznesu, a więc wykorzystania w reklamach, ale jeśli wsłuchacie się w rozmowy dzieciaków w autobusach, co najmniej od połowy usłyszycie "lol", "o-ce-be" albo "wu-te-ef".&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;I tak, oczywiście, Trendwatching dostrzega też trend odwrotny. To, co offline, coraz bardziej przenosi się online: firmy, które poprzez Internet pozwalają na utrzymanie kontaktu w rzeczywistości (np. internetowe kwiaciarnie); coraz częstsze są meetingi blogerów, którzy rezygnują ze swojej bezpiecznej anonimowości i dystansu na rzecz autentycznych, fizycznych spotkań; nawet internetowe sklepy zdały sobie sprawę, że ludzie lubią czasem pomacać zanim kupią - dowodem choćby Etsy.com, które ma w Nowym Jorku halę z której mogą korzystać sprzedający i kupujący, uczestnicząc w warsztatach albo wystawiając swoje towary. I, na sam koniec, megatrend: ultra mobilność, pozwalająca łączyć się z Internetem z dowolnego miejsca, przenieść swoje dane w kieszeni, zrobić zdjęcie i natychmiast wysłać je mamusi na drugą stronę globu, ale nade wszystko pozwala pracować skąd sie chce. Chcecie być modni? Nie idźcie do pracy, włączcie komputer.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To całkiem niezły krok do przodu: od przeraźliwie skrzypiącego modemu do blogowania z czubka wieży Eiffla. I chociaż ciągle jeszcze nie zdarza się, żeby jakiś firewall wysmażył nieostrożnego hackera (a przynajmniej nic o tym nie wiemy), to jednak nie da się zaprzeczyc, że granice się zacierają. Jeżeli ojciec cyberpunka (William Gibson) pisze w Biblii tego gatunku (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Neuromancer&lt;/span&gt;), że cyberprzestrzeń jest iluzją, a nam udało się przekształcić iluzję w materię i sprzedać ją na Allegro - to co, jesteśmy już w tym cyberpunku czy nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://trendwatching.com/briefing/"&gt;"ON=OFF" na Trendwatching.com&lt;/a&gt;&lt;span class="sqq"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-64960774778655449?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/64960774778655449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=64960774778655449' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/64960774778655449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/64960774778655449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/09/onoff.html' title='ON=OFF'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SM5JB-3PzeI/AAAAAAAAADw/l9AtFY3jOxU/s72-c/in_ur_reality.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-7079188375624286448</id><published>2008-09-10T14:07:00.001+02:00</published><updated>2009-12-28T14:00:44.061+01:00</updated><title type='text'>Linki</title><content type='html'>W Polsce z jakiegoś tajemniczego powodu nie lubi się steampunka. Dowód? Czego nie ma w Sieci, to nie istnieje, a ja znalazłam na ten temat tylko jedną polską stronę. Ale za to bardzo porządną. &lt;a href="http://www.steampunk.republika.pl/"&gt;Retrostacja&lt;/a&gt; to imponująca biblioteka wszystkiego co steampunkowe i dieselpunkowe. Jedna strona, nawet dobra strona, to jednak stanowczo za mało, żeby zaspokoić mój apetyt na parę i spaliny. Szczególnie, że Retrostacja nie wkroczyła jeszcze w magiczny świat Web 2.0 i nie ma nawet forum - a takie &lt;a href="http://www.brassgoggles.co.uk/bg-forum/index.php"&gt;The Steampunk Forum&lt;/a&gt; stanowczo by się przydało. Przynajmniej byłoby gdzie się pochwalić nowym cylindrem i parą gogli.&lt;br /&gt;Brakuje mi w Polsce takich inicjatyw jak &lt;a href="http://suite100gallery.com/show/2008/09/12/anachrotechnofetishism"&gt;Anachrotechnofetishism&lt;/a&gt; - wystawa pracujących w różnych mediach artystów, którą będzie można oglądać w Suite 100 Gallery, w Seattle. Steampunk i dieselpunk mają w sobie olbrzymi potencjał estetyczny, więc pozostaje dla mnie mroczną tajemnicą, dlaczego w Polsce nie podejmuje się podobnych inicjatyw. Na pocieszenie jednak można obejrzeć fenomenalny projekt Retrostacji: &lt;a href="http://www.steampunk.republika.pl/piechur/index.html"&gt;Piechur, Ilustrowany Magazyn Młodzieży Strzeleckiej&lt;/a&gt;, zawierający dramatyczne komiksy o dalszych losach znanych skądinąd bohaterów: &lt;a href="http://www.steampunk.republika.pl/piechur/odc51.html"&gt;Nowe przygody Stasia i Nel&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.steampunk.republika.pl/piechur/bagdad1.html"&gt;Pierwsza brygada&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-7079188375624286448?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/7079188375624286448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=7079188375624286448' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/7079188375624286448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/7079188375624286448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/09/linki.html' title='Linki'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-6373239432278644087</id><published>2008-09-10T13:24:00.001+02:00</published><updated>2009-12-28T14:00:27.022+01:00</updated><title type='text'>Maszyna różnicowa</title><content type='html'>&lt;div style="margin: 0px auto 10px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SMeuiHeSvBI/AAAAAAAAACI/_Cs4O9yn34w/s1600-h/800px-LondonScienceMuseumsReplicaDifferenceEngine.jpg"&gt;&lt;img alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SMeuiHeSvBI/AAAAAAAAACI/_Cs4O9yn34w/s400/800px-LondonScienceMuseumsReplicaDifferenceEngine.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;foto Carsten Ullrich&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Maszyna różnicowa to nazwa-klucz do wyobraźni. Zaprojektowana przez Charlesa Babbage'a w 1822 r. jest kwintesencją tego, co każdy fan steampunka kocha w XIXw: jest skomplikowana, napędzana mechanicznie, zdolna do złożonych obliczeń, ręcznie wykonana z najwyższą uwagą, starannością i kunsztem, pełna zębatek i przekładni, jest piękna. I uważana za jeden z pierwszych komputerów na świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Babbage zaprojektował maszynę, żeby dokonywała skomplikowanych obliczeń potrzebnych do tworzenia tablic matematycznych. Wcześniej zajmowali się tym ludzie, popełniając masę błędów, co utrudniało naukowcom pracę (słowo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;computer&lt;/span&gt; było początkowo stosowane na określenie człowieka, który oblicza - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;compute&lt;/span&gt;). Niestety, nigdy nie miał okazji ujrzeć swojego dzieła w pełnej krasie, bo pierwsza w całości skończona maszyna różnicowa według jego projektu powstała dopiero w 1991r - kiedy nie była już w ogóle potrzebna. Można ją teraz oglądać w &lt;a href="http://www.sciencemuseum.org.uk/objects/computing_and_data_processing/1992-556.aspx?keywords=difference+engine"&gt;Muzeum Nauki w Londynie&lt;/a&gt;. Sentymentalnych być może pocieszy fakt, że Babbage miał okazję zobaczyć przynajmniej &lt;a href="http://www.sciencemuseum.org.uk/objects/computing_and_data_processing/1862-89.aspx?keywords=difference+engine"&gt;część swojego dzieła&lt;/a&gt;, którego konstrukcja została przerwana w 1833 (po tym, jak wydano na nią równowartość dwóch okrętów wojennych).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą w pełni ukończoną maszynę zbudowano niedawno dla Nathana Myhrvolda, multimilionera z Microsoftu. Można ją teraz oglądać w &lt;a href="http://www.computerhistory.org/babbage/"&gt;Computer History Museum&lt;/a&gt;, w Mountain View, w Kalifornii. Jeśli akurat macie trochę wolnego czasu i pieniędzy, wyskoczcie do Mountain View, bo wystawa potrwa tylko do maja - potem maszyna wyląduje w salonie Myhrvolda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na &lt;a href="http://www.wired.com/gadgets/miscellaneous/multimedia/2008/04/gallery_babbage?slide=1&amp;amp;slideView=1"&gt;Wired&lt;/a&gt; można obejrzeć zdjęcia samej maszyny i relacji z podróży z Londynu, gdzie powstawała przez trzy i pół roku, do Kalifornii, gdzie każdy zainteresowany będzie mógł pokręcić korbką i popatrzeć jak powstają liczby.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-6373239432278644087?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/6373239432278644087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=6373239432278644087' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/6373239432278644087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/6373239432278644087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/09/maszyna-rnicowa.html' title='Maszyna różnicowa'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SMeuiHeSvBI/AAAAAAAAACI/_Cs4O9yn34w/s72-c/800px-LondonScienceMuseumsReplicaDifferenceEngine.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-8541027634165138632</id><published>2008-09-08T10:49:00.001+02:00</published><updated>2009-12-28T14:00:07.582+01:00</updated><title type='text'>Freakangels</title><content type='html'>&lt;div style="margin: 0px auto 10px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SMTnHpZS9SI/AAAAAAAAAB8/lIadrKtAXno/s1600-h/2265831359_1878df169f_o.jpg"&gt;&lt;img alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SMTnHpZS9SI/AAAAAAAAAB8/lIadrKtAXno/s400/2265831359_1878df169f_o.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;www.freakangels.com&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;W każdy piątek sześciostronicowy rozdział komiksu od Warrena Ellisa i Paula Duffielda. Za darmo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warren Ellis nudził się pewnego wieczora, więc utopił Londyn. Rękami - a właściwie umysłami - dwanaściorga urodzonych w tym samym momencie dzieci o niezwykłych umiejętnościach. Wyobraźcie sobie bandę siedemnastolatków o zdolnościach psychokinetycznych, cały weltschmerz tego krepującego okresu pomnożony razy dwanaście przez telepatyczne połączenie z grupą (teraz, dla spokoju, Karl nosi czapeczkę z folii aluminiowej). To się mogło skończyć tylko w jeden sposób. O tak, właśnie tak: końcem świata.&lt;br /&gt;Sześć lat później wszystko jest inne. Na ogół bardziej mokre. Lekko steampunkowe i lekko postapokaliptyczne. Dziwne dzieci trzymają się (w większości) razem i nazywają same siebie Freakangels. Żyją w prawdopodobnie ostatniej stałej osadzie zalanego Londynu - Whitechapel. I nikt nie wie, że to wszystko ich wina. Albo zasługa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze dwadzieścia sześć rozdziałów to leniwe wprowadzenie do świata - na tyle powolne, że ciągle jeszcze nie przedstawiono wszystkich bohaterów. Trochę to dziwne dla Ellisa, który przyzwyczaił swoich fanów do raczej wartkich, oszałamiających początków, które później tylko nabierają większego tempa. Z drugiej strony, doskonale oddaje to klimat świata, w którym dla odmiany wszystko toczy się wolniej. I nikt kto przeczyta te dwadzieścia sześć rozdziałów nie ma chyba wątpliwości, że akcja z całą pewnością przyspieszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paul Duffield pięknie operuje cieniem i kolorem, a Warrena Ellisa zawsze należy miec w zasięgu wzroku. Kiedy jego dzieło zaczyna sie od opisu spokojnego, mniej więcej bezpiecznego życia może to budzić wyłącznie niepokój. Lepiej więc trzymać rękę na pulsie i wiernie śledzić Freakangels, dopóki nie wyjdzie na jaw, jaką konkretnie bombę Warren trzyma w zanadrzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zajrzyjcie na &lt;a href="http://www.freakangels.com/"&gt;oficjalną stronę Freakangels&lt;/a&gt;, albo skoczcie od razu do &lt;a href="http://www.freakangels.com/?p=23"&gt;pierwszej strony komiksu&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.warrenellis.com/"&gt;Oficjalna strona i blog Warrena Ellisa&lt;/a&gt;, gdzie znajdziecie też linki do wszelkiej innej jego nadaktywności sieciowej (ten facet jest wszędzie).&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.spoonbard.com/"&gt;Spoonbard.com&lt;/a&gt;, oficjalna strona Paula Duffielda&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-8541027634165138632?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/8541027634165138632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=8541027634165138632' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/8541027634165138632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/8541027634165138632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/09/freakangels.html' title='Freakangels'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SMTnHpZS9SI/AAAAAAAAAB8/lIadrKtAXno/s72-c/2265831359_1878df169f_o.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-362596316558157186.post-7421409781610999385</id><published>2008-09-07T21:42:00.001+02:00</published><updated>2009-12-28T13:59:46.963+01:00</updated><title type='text'>Audrey Kawasaki</title><content type='html'>&lt;div style="margin: 0px auto 10px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SMQulBdEIFI/AAAAAAAAABs/rag1gXafJGA/s1600-h/uminoyami.jpg"&gt;&lt;img alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SMQulBdEIFI/AAAAAAAAABs/rag1gXafJGA/s400/uminoyami.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;(c)Audrey Kawasaki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Trochę erotycznie, trochę mangowo, trochę art-deco, trochę tajemniczo, a trochę po prostu dziwnie. Audrey maluje na drewnie i wszystkie jej oryginały lądują natychmiast w galeriach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin: 0px auto 10px; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SMQulQjMRcI/AAAAAAAAAB0/qfKIAaIY3j0/s1600-h/yasuragi-lj.jpg"&gt;&lt;img alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SMQulQjMRcI/AAAAAAAAAB0/qfKIAaIY3j0/s400/yasuragi-lj.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;(c)Audrey Kawasaki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://www.audrey-kawasaki.com/"&gt;Audrey Kawasaki - strona oficjalna&lt;/a&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;, &lt;a href="http://i-seldom-do.livejournal.com/"&gt;LiveJournal&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Audrey_Kawasaki"&gt;Wikipedia (EN)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W jej &lt;a href="http://www.audrey-kawasaki.com/sale/"&gt;sklepie&lt;/a&gt;  chwilowo nic nie ma, ale na pewno będę czekać aż się pojawi.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/362596316558157186-7421409781610999385?l=netropolia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://netropolia.blogspot.com/feeds/7421409781610999385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=362596316558157186&amp;postID=7421409781610999385' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/7421409781610999385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/362596316558157186/posts/default/7421409781610999385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://netropolia.blogspot.com/2008/09/audrey-kawasaki.html' title='Audrey Kawasaki'/><author><name>msh</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_586-QjAAHPk/SMQulBdEIFI/AAAAAAAAABs/rag1gXafJGA/s72-c/uminoyami.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
